WTA na wycieczce Akva-Expo w Rychnovie, Czechy (2006)

Aleksandra Kwaśniak i Rafał Rusnak (WTA)

Nie zdążyliśmy ochłonąć po organizacji wrocławskiej wystawy akwarystycznej w ramach V Targów Zoo Botanica 2006…, a już w sobotę 16 września, tydzień po tym ważnym dla nas wydarzeniu, byliśmy gotowi do wyjazdu na kolejną imprezę dla akwamaniaków. Naszym celem był Rychnov, niewielka miejscowość w Czechach, leżąca nad rzeką Knĕžnou (co ważne, gdyż w atlasie jest ok. 4 miejscowości o tej nazwie), gdzie miała się odbyć jubileuszowa – XXX wystawa ryb.

Na wystawę udaliśmy się w 5-cio osobowym składzie plus 2 osoby z zaprzyjaźnionej firmy. Wyjazd z Wrocławia nastąpił o godzinie 6:30. Do dyspozycji mieliśmy wehikuł o nazwie Fiat Ulysses, który mógł zabrać ośmiu pasażerów. Z prostych obliczeń wynika więc, że nie musieliśmy się cisnąć, a na dodatek było miejsce na box do transportu ryb. Jak można się domyślać styropianowe pudło nie wracało puste.

Na miejsce przybyliśmy ok. godziny 10 (+/- 5 minut w zależności kto jak miał ustawiony zegarek – zapomnieliśmy je zsynchronizować). Zaparkowaliśmy nasz pojazd tuż przy budynku (ale nie tym o którym myśleliśmy), dosłownie „rzut beretem” od Domu Hodowcy. Jak wiadomo miara odległości jaką jest „rzut beretem” rządzi się swoimi prawami, stąd poranny spacer na dystansie ok. 1000 metrów jeszcze bardziej rozbudził nasze akwarystyczne apetyty.

Ostatecznie dotarliśmy do niepozornego budynku, ale z widocznymi oznakami, zapowiadającymi Akva-Expo. W krótkim ogonku do kasy i niewielkim zamieszaniu wynikającym z chęci kupienia biletu grupowego (7 osób + 2 które jeszcze zabraliśmy z Kudowy, to już spora grupa), weszliśmy na teren wystawy. Nagle znaleźliśmy się pośród barwnych kurek i kogutków, wyjątkowej urody królików, niezwykłych gołębi, kóz i starej rasy owiec zwanych wrzosówkami. Oszołomieni tą liczbą zwierząt futrzastych i pierzastych, z lekkim szaleństwem w oczach i narastającą determinacją szukaliśmy nadal choćby małego znaku świadczącego o obecności ryb.

W końcu znaleźliśmy niepozorne drzwi, a za nimi akwaria…180 sztuk, zaprezentowane na dwóch kondygnacjach, które mieściły 300 gatunków ryb. Mając już jakieś doświadczenie w organizacji wystaw, mimowolnie zaczęliśmy porównywać to co zobaczyliśmy, z tym co sami przygotowaliśmy tydzień wcześniej. Bez wątpienia można pozazdrościć tak ogromnej liczby prezentowanych gatunków ryb.

Ciekawy był pomysł prezentacji ryb tego samego rodzaju obok siebie. I tak np. można było zobaczyć, w trzech osobnych akwariach, trzy gatunki dorosłych, pięknie wybarwionych czerwieniaków lub różne gatunki barwniaków. Pokazanie tak dużej liczby gatunków ryb miało jednak swoje minusy, zwłaszcza że organizatorzy mieli do dyspozycji dwa pomieszczenia, z których każde miało wielkość zbliżoną do dużego salonu.

Wiele ryb było prezentowanych w bardzo małych akwariach z minimalnym, wręcz ascetycznym wystrojem. Doszliśmy do wniosku, że celem wystawy było raczej pokazanie różnorodności gatunków ryb, niż pięknie zaaranżowanych zbiorników. Co absolutnie nie oznacza, że tych ostatnich nie było. W śród 180 akwariów były perełki duże i małe, które urzekały swoim wnętrzem. Można było zobaczyć kolekcję, wspaniałych, wyrośniętych synodontisów. Ogromne akwarium z młodymi prapłetwcami kilku gatunków. Duże wrażenie robiło stado wyrośniętych Pterophyllusm altum. Nie zabrakło również kilku gatunków płaszczek, ciekawych zbrojników oraz kilkunastu (a może kilkudziesięciu) form hodowlanych mieczyków, gupików i innych żyworódek.

Wystawa w Rychnovie miała ten smaczek wystaw z przed kilkunastu lat, porysowane szyby starych zbiorników, żółte światło niewiadomego pochodzenia i specyficzną atmosferę, którą trudno opisać słowami.

Zdjęcia z tej wycieczki znajdziecie w galerii

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *