Słów kilka o zimnej morszczyźnie

Marcin Graczyk
fot. Marcin Graczyk

Kilka słów na wstępie. Irlandia to miejsce, które ostatnio Polacy wybierają jako cel emigracji zarobkowej. Wspomnienia, jakie przywożą do ojczyzny nasi rodacy to przede wszystkim aspekty zieloności tego kraju oraz otaczającego wyspę morza. Wybrzeża pełnego najrozmaitszych skał i usłanego pokaźnymi muszlami ślimaków i małż.

Sam aspekt koloru wyspy pominę w swoich refleksjach, bo po pierwsze mam na ten temat nieco inne zdanie (niestety w tym kraju nie przywiązuje się większej uwagi do czystości i ekologii, więc określenie „zielona wyspa” jest co najmniej przesadzone), a po drugie nic to nie ma wspólnego z akwarystyką.

Brudna plaża

Niestety Morze Irlandzkie nie składa się z samych atrakcyjnych widoków

Nieco inaczej sprawa wygląda, jeśli skupić się na samym morzu i jego najbliższych okolicach. Bioróżnorodność morza irlandzkiego po prostu urzeka, wiec mimo że żaden ze mnie akwarysta morski postanowiłem przybliżyć parę aspektów tego niesamowitego biotopu – zimnej słonej wody.

Biotop morskich skałek w Skiris. Z racji pracy, jaką wykonuję zarobkowo w Irlandii – najczęściej odwiedzanym przeze mnie miejscem nad morzem jest znajdujące się na PN od Dublina Skiris. Zatrzymujemy się tu po prostu na nieco dłuższą przerwę śniadaniową, co umożliwia mi robienie niemal cotygodniowych obserwacji przyrody. A jest tu co obserwować. Brzeg jest usłany licznymi skałami porośniętymi glonami morskimi. Glony to potężne wstężyce, mrszczyny, krasnorosty itp., często przybierające naprawdę fascynujące formy.

Chodzenie wśród pokrytych glonami skał wymaga ostrożności.

Glony morskie często przyjmują bardzo osobliwe kształty.

W czasie przypływu glony ponownie zakrywa woda.

W miejscach, gdzie fale przypływu omijają kamieniste wybrzeże, zaobserwować można ciekawe gatunki porostów. Tam gdzie nie ma skał występuje coś, co przypomina gruboziarnisty piasek, jednak po bliższym przyjrzeniu okazuje się zmielonymi przez fale muszlami mięczaków, w które obfituje tutejsze wybrzeże.

Brzeg morza pokryty jest zmielonymi skorupami mięczaków, które przypominają piasek.

Najbardziej odpowiednim momentem do obserwowania podwodnych organizmów jest czas odpływu.

Ukwiały podczas odpływu znaczną cześć czasu spędzają poza wodą.

Miedzy skałkami tworzą się niecki wypełnione wodą, w których wprost roi się od wszelkiego rodzaju krabów, krewetek, ślimaków, wężowideł, rozgwiazd itp. Przyglądając się nieco uważniej można zaobserwować również niewielkie rybki i dziesiątki przypominających słodkowodne kierze skorupiaków. Skały, które większość czasu znajdują się pod wodą pokryte są pąklami, ukwiałami i koloniami osiadłych małży (najczęściej omułkami jadalnymi, które często zbierane są w celach konsumpcyjnych przez mieszkańców i turystów).

Niewielkie kraby świetnie wtapiają się w otoczenie.

Pokaźny krab.

Kolejny gatunek kraba.

Cap…. i mam kolejnego kraba.

I znów krabik….

I temu krabowi nie udało się uciec.

Oderwanie tego mięczaka od skały graniczy z cudem.

Pąkle i ślimaki to najpospolitsze organizmy na skałkach.

Ta ryba wyraźnie nie jest zadowolona z sytuacji, w jakiej się znalazła.

Moja ingerencja w prywatne życie ślizga została ukarana ostrzegawczym ugryzieniem.

Praktycznie pod każdym kamykiem znaleźć można kolorowe ślimaki.

Krab pustelnik to bardzo osobliwe zwierzę.

Wężowidła, kraby, krewetki itd…

Rozgwiazda.

Po tym fragmencie odnóża widać, że mieszkańcy tutejszego wybrzeża osiągają dość znaczne rozmiary.

Obserwowany kawałek wybrzeża sąsiaduje bezpośrednio z portem rybackim, gdzie również można spotkać wiele przyrodniczych ciekawostek, niekoniecznie nadających się do akwarium (myślę tu o fokach, kormoranach i wielkich meduzach).

Te kraby po osiągnięciu odpowiednich rozmiarów stanowią obiekt zainteresowania rybaków.

Pułapki do połowu krabów.

Wybrzeże ma też innych ciekawych mieszkańców.

„Morszczyzna” oczami laika.

Jak już wspomniałem nie znam się na akwarystyce morskiej, więc nie mam bladego pojęcia jak w warunkach akwariowych rozwiązać problem zapewnienia optymalnych warunków dla organizmów, które w omawianym miejscu tak bardzo zaprzątnęły moją uwagę. Myślę, że duża część z obserwowanych tu zwierząt i roślin jest o wiele łatwiejsza do utrzymania w akwarium niż te pochodzące z tropikalnych mórz. Na pewno można by zrezygnować z urządzeń grzewczych i kosztownego transportu. Warto by było również zastanowić się czy możliwe jest legalne sprowadzanie tych organizmów z wyspy, ale to już inna historia…

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *