Rośliny w akwarium z afrykańskimi pielęgnicami. Nie tylko na śniadanie.

Grant Guisse, CAS (Towarzystwo Akwarystyczne z Calgary – Kanada)
tłumaczenie Radosław Borysewicz

Wielokrotnie widziałem zaskoczenie i niedowierzanie na twarzach osób, którym mówiłem, że z powodzeniem hoduję rośliny w akwarium z afrykańskimi pielęgnicami. Tak… prawdziwe rośliny. Moje akwaria nie przypominają wprawdzie zbiorników w stylu holenderskim, jakimi mogą pochwalić się inni członkowie CAS, nie mniej jednak moje rośliny rozrosły się na tyle, że miejscami ciężko jest dojrzeć tylną ścianę akwarium.W chwili obecnej posiadam cztery akwaria roślinne z pielęgnicami z Afryki. Dwa z nich o pojemności 185 l, pozostałe dwa po 80 litrów każde. Jeśli ktoś by mnie zapytał, jak można hodować rośliny z tak zdeklarowanymi wegetarianami, jakimi są pielęgnice z jeziora Malawi, odpowiedziałbym, że nie wszystkie te pielęgnice są jednakowe, tak samo jak różne są rośliny. Tak więc po wielu próbach i błędach udało mi się odnaleźć kombinację roślin oraz ryb, które potrafią razem współistnieć.

Akwarium nr 1. Pojemność – 185 litrów. Obsada – tuzin Pseudotropheus zebra i Pseudotropheus socolofi, jeden 25 cm plecostomus (prawdopodobnie Glyptoperichthys gibbiceps – przy. tłum.).
Za złą reputację „niszczycieli roślin” przypisywaną afrykańskim pielęgnicom odpowiadają głównie pyszczaki z grupy mbuna oraz ich krewni. Mbuna są typowymi roślinożercami. W naturze odżywiają się przede wszystkim glonami porastającymi głazy w przybrzeżnej strefie jeziora Malawi (oraz żyjącymi w tych glonach stworzonkami). Plecostomus, choć pochodzi z Ameryki Południowej, również jest glonożernym wegetarianinem. Zarówno pyszczaki, jak i zbrojnik, chętnie zjedzą wszystkie miękkie rośliny. Prawdę mówiąc regularnie karmię je gotowanymi na parze kawałkami cukinii, która jest jednym z ich ulubionych dań. Niestety równie chętnie jak cukinię zjadały wszystkie rośliny, jakie do tej pory próbowałem trzymać w akwarium. Metodą prób i błędów udało mi się w końcu znaleźć gatunek, którym ryby nie przejawiają zainteresowania. Okazał się nim popularny Nurzaniec śrubowy (Vallisneria spiralis). Tak więc jedna strona mojego akwarium jest gęsto porośnięta trawami posadzonymi w doniczkach ukrytych w grubej warstwie piasku.

Umieszczenie roślin w doniczkach okazało się absolutnie konieczne. Kiedy rosły bez donic, były regularnie podkopywane przez pyszczaki. Używam małych doniczek z gliny (toną, są tanie i łatwo dostępne w sklepach ogrodniczych). Na dnie donicy umieszczam kamyk zapobiegający wydostawaniu się zawartości naczynia przez otwór w dnie. Następnie układam kilkucentymetrową warstwę mchu torfowca zmieszanego z odrobiną mikronizowanego żelaza. Resztę doniczki dopełniam żwirkiem. Rośliny w doniczce sadzę gęsto (wygląda na to, że jej to nie przeszkadza) ponieważ moje mbuna wyciągały każde widoczne ziarenko żwirku, aż do wykopania rośliny (od tłumacza: niezarośniętą powierzchnię doniczki można pokryć większymi kamykami, usuwając je w miarę rozrastania się roślinki). Akwarium oświetlane jest trzema świetlówkami Philips typ 84. W akwarium powinno więc być bardzo jasno, jednak płożące się po powierzchni wody liście nurzańca efektywnie zacieniają cześć zbiornika. Daje to niestety delikatnie zieloną poświatę w akwarium, ale da się z tym żyć. Muszę przyznać, że vallisneria nie jest ani najpiękniejszą, ani moją ulubioną rośliną, ale jak dotąd jedyną, którą udało mi się trzymać w akwarium z pyszczakami i plekostomusem. Ilość glonów w akwarium, pomimo silnego światła i znacznego przerybienia jest minimalna. Aby utrzymać odpowiednio niski poziom azotanów podmieniam około 20 l wody dziennie. Co tydzień dozuję żelazo i niewielką ilość chlorku potasu.

Akwarium nr 2. Pojemność – 185 litrów. Obsada – 6 szt. Sciaenochromis fryeri, poprzednio znane jako Haplochromis ahli, 6 szt. Labidochromis caeruleus, oraz 6 szt. Aulonocara kandenis. Są to ryby mięsożerne i jako takie nie jedzą nawet najdelikatniejszych roślin (mam inne doświadczenia z hodowli yellowków – przyp. tłum.), z niechęcią pyszczki odwracają nawet od cukinii. Akwarium porośnięte jest takimi gatunkami jak: Nomophilia stricta czy też kabomba. Również te roślinki hoduję w doniczkach. Rosną w nich tak dobrze, że cały czas usuwam z akwarium skałki żeby zrobić miejsce na kolejne donice. W akwarium mam nieco brązowych glonów prawdopodobnie z powodu nieobecności plecostomusa (za bardzo lubi jeść nadwódkę tajlandzką, szerokolistną ). W akwarium jest relatywnie mało światła, są tam tylko dwie świetlówki. Brązowe glony prawdopodobnie lubią półcień, ale kiedy próbowałem dodać więcej światła, sytuacja się jeszcze pogarszała. Wzrost glonów kontroluję podmieniając 40 l wody dziennie. Afrykańskie pielęgnice to małe żarłoki produkujące duże ilości kupek (produktów przemiany materii jak ktoś woli). Dlatego dla utrzymania niskiego poziomu NO3 mocno polecam częste podmiany wody. Jeśli nie będziemy ich robić, w każdym akwarium z oświetleniem odpowiednim dla roślin natychmiast pojawią się duże ilości glonów. Mogłoby się wydawać, że jest przy tym dużo pracy, udało mi się jednak opracować własny sposób podmieniania 40 l wody w zaledwie kilka minut.

Akwarium nr 3 i 4. Pojemność – 80 litrów. Obsada – narybek. W akwariach dla narybku rosną Cryptocoryne affinis oraz Echinodorus sp. Kryptokoryny zawsze miały się dobrze, niestety hodowla echinodorusów okazała się tylko częściowo sukcesem. Ponieważ trudno ukryć dziesięciocentymetrowej wysokości doniczki w żwirze, obłożyłem je kamieniami, (dzięki czemu w ogóle ich nie widać). Tak ukryte doniczki tworzą mnóstwo szczelin i jaskiń będących doskonałym schronieniem dla małych rybek, więc pewnie nie mają nic przeciwko takiej aranżacji wnętrza. Ostatecznie w akwariach dla narybku całkowicie zrezygnowałem ze żwirku jako podłoża układając doniczki i kamienie wprost na szybie dennej. Dzięki temu znacznie łatwiej jest utrzymać czystość i nie ma zagrożenia, że rybki podkopią skalne budowle. Zresztą, w akwariach jest tak dużo doniczek i kamieni, że właściwie nie widać dennej szyby, więc żwiru mi tam wcale nie brakuje. Reasumując. Rośliny w akwarium z afrykańskimi pielęgnicami mogą się udać. Należy jednak pamiętać o przestrzeganiu kilku prostych zasad:

umieść rośliny w doniczkach (nie będą wykopywane),
często podmieniaj wodę (unikniesz plagi glonów)
decydując się na rośliny wybieraj tylko najtwardsze i najodporniejsze gatunki (inne nie przetrwają w wegetariańskim towarzystwie).

Uwagi tłumacza.
Z wiadomych względów artykuł nie był tłumaczony literalnie. W związku z powyższym tłumaczenie może się delikatnie różnić od oryginału, za co autora niniejszym przepraszam. Do hodowli wymienionych w artykule gatunków ryb Polskie Stowarzyszenie Miłośników Pielęgnice – Klub Malawi http://www.klub-malawi.pl/ poleca nieco większe niż wymienione przez autora zbiorniki. Różnica wynika z innego w Europie niż w Ameryce Północnej podejścia do hodowli ryb w akwariach w ogóle. Płożące się po powierzchni wody liście nurzańca wcale nie muszą ograniczać dostępu światła do akwarium. Wystarczy je przyciąć na równi z powierzchnią wody. Z moich trzyletnich doświadczeń z przycinaniem vallisnerii w akwariach roślinnych wynika, że nie ma to złego wpływu na rośliny. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że reagują na to rozrastaniem się na boki i wypuszczaniem nowych „rozmnóżek”. Jak to zrobić? Sposobem „fryzjerskim”. Jedną ręką podtrzymujemy liście nad wodą, drugą przycinamy nożyczkami na wysokości lustra wody. Z drugiej strony, po co to robić w akwarium z jednym gatunkiem rośliny? Przecież płożące się po powierzchni wody liście nadają akwarium naturalnego wyglądu. Poniżej przedstawiam przykładową aranżację zbiornika z vallisnerią.

 

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *