Filtry po wrocławsku – ciekawe rozwiązania filtracyjne WTA

Piotr Kierzkowski
fot. Aleksandra Kwaśniak

Wszystko, jak zwykle, zaczęło się od wizyty w sklepie akwarystycznym. Tradycyjne przeglądanie zawartości zbiorników zakończyło się nagle na akwarium z dnem wyłożonym jasnym, drobnym piaskiem, w którym leżało kilka skałek i sporo muszli. Nad muszlami unosiły się piękne, różowawe, niewielkie rybki, z ciemną, opalizującą plamką na pokrywach skrzelowych. Pierwsza myśl: „O cholera, ale ładne zwierzę! A co to jest…?”. Wzrok wędruje na bok zbiornika – Neolamprologus brevis. Muszlowiec krótki. Nazwa bardzo odpowiednia, ponieważ niezwykle krótko trwało podejmowanie decyzji o postawieniu w domu następnego akwarium. Miejsca nie miałem dużo, więc po lekturze kilku artykułów dostępnych w sieci zdecydowałem się na zbiornik pozwalający hodować tylko dwie pary.

Filtr muszlowcowy

Prosty rachunek – ok. 30 x 30 cm powierzchni dna na jedną parę – pozwolił zdefiniować długość i szerokość nowego akwarium (60 x 30 cm). Z wysokością miałem trochę dylematów, w końcu krakowskim targiem zdecydowałem się na 23 cm, bo 25 cm to byłoby za dużo, a 20 cm – jednak za mało. Pojemność – niecałe 40 litrów, po ok. 10 litrów na rybę, czyli wszystko w porządku. Tyle, że pojawiła się kwestia filtracji. Akwarium dla muszlowców jest specyficzne, z racji wystroju składającego się z piasku i muszli – nie ma czym zasłonić filtra. Można wrzucić trochę skałek, ale jakoś wzdragałem się przed tym, szkoda mi było objętości – a nie chciałem, żeby filtr wewnętrzny był dobrze widoczny. Dodatkowo bałem się również glonów. Wychodzę z założenia (które już kilka albo i kilkanaście razy potwierdziła moja praktyka), że najlepszy sposób na nie dopuszczanie do rozrostu glonów to zdrowe i szybko rosnące rośliny. W akwarium z muszlowcami zrealizowanie tego założenia nie jest szczególnie trudne, wystarczy kępa Valissneria sp. i po sprawie – ale mi nie podobają się rośliny w piaszczysto-skalistych akwariach.

Zadane do rozwiązania było następujące – jak w akwarium z piaskiem i muszlami umieścić filtr oraz rośliny, tak by dobrze rosły, czyściły wodę i hamowały rozwój glonów, ale równocześnie sprawić, żeby tego filtra i tych roślin nie było widać? I jak pogodzić to, że rośliny powinny być w miarę dobrze oświetlone, a muszlowce wręcz przeciwnie?

Trochę pokombinowałem i do głowy przyszedł mi pewien pomysł, który jak się później okazało miał wiele wspólnego z tzw. filtrem hydroponicznym (o którym wówczas nie wiedziałem, że w ogóle istnieje). Zamówiłem mianowicie drugi zbiornik, z takiej samej szyby (grubość 5 mm), o wymiarach 60 x 10 x 23 cm. Tak, akwarium o szerokości 10 cm! Taką „skrzynkę” umieściłem za zbiornikiem głównym, a oba akwaria zostaną oddzielone od siebie nieprzezroczystym, czarnym tłem.

W akwarium głównym urządziłem typowy biotop dla muszlowców. Natomiast w akwarium filtracyjnym stworzyłem trzy komory, jako przegród używając kawałków gąbki (szerokości całego zbiornika, założone na wcisk). Łączność pomiędzy akwariami zapewniły dwie U-rurki z PCV, używane do instalacji ciepłowniczych lub wodociągowych. Patrząc od lewej strony, w pierwszej komorze znajdował się wylot U-rurki zasysającej wodę z akwarium głównego, w środkowej, najszerszej, kilkanaście łodyg moczarki, wreszcie w trzeciej komorze umieściłem pompę turbinową Aquael PAT Mini, połączoną z drugą U-rurką, prowadzącą wodę z powrotem do akwarium głównego, a zakończoną czymś w rodzaju deszczowni.

Widok ogólny akwarium dla muszlowców

Widok ogólny akwarium dla muszlowców

Widok ogólny akwarium dla muszlowców

Widok ogólny akwarium dla muszlowców

U-rurkę prowadzącą wodę z akwarium głównego należy najpierw całkowicie zanurzyć w wodzie, tak aby usunąć z niej powietrze, następnie zatkać palcami oba wyloty rurki i umieścić ją tak, by jeden koniec znajdował się w akwarium głównym, a drugi w akwarium filtracyjnym. Po zanurzeniu końców U-rurki w wodzie odtykamy oba końce i mamy drogę, przez którą woda z akwarium głównego będzie się przelewała do akwarium filtracyjnego, identycznie jak przy ściąganiu wody z akwarium przy pomocy węża.

Filtr hydroponiczny z moczarką

Filtr z moczarką

Całość działa na zasadzie naczyń połączonych – pompa zasysa wodę z akwarium filtracyjnego i tłoczy ją do akwarium głównego, a obniżony poziom wody w akwarium filtracyjnym powoduje automatyczne przelewanie się wody z akwarium głównego. Jedyne, czego trzeba pilnować, to tego, żeby U-rurka przez którą płynie woda z akwarium głównego nie zapowietrzyła się lub nie zapchała. To uniemożliwi obieg wody między akwariami i może doprowadzić do niekontrolowanego zalania sąsiadów – choć rozleje się tylko ta część wody z akwarium filtracyjnego, która nie zmieści się w akwarium głównym. W moim przypadku, przy poziomie wody w akwarium głównym równym 19,5 cm (licząc od dna) oraz przy różnicy poziomów wody między akwarium głównym i filtracyjnym wynoszącej 1 cm, byłoby to około 5 litrów. Nic strasznego.

Filtry panelowe – ekonomiczna klasa buissnes

Jak pogodzić obecność kotów w domu z całym stadem igelitowych węży i kabelków, będących na wyposażeniu filtrów kubełkowych? Wiadomo, że koty uwielbiają zabawy czymś miękkim i długim, co nie raz i nie dwa przyprawiało Olę (jedną z naszych koleżanek z WTA) o chwile stresu – wizja węża, prowadzącego wodę z kubełka do 300-litrowego akwarium, a wyciągniętego z tegoż akwarium przez pragnącego rozrywki kotka może każdego przyprawić o szybsze bicie serca. Stąd pomysł Oli, żeby zastosować u siebie rozwiązanie stosowane w pewnej profesjonalnej wrocławskiej hodowli. Idea jest bardzo prosta – boczną część akwarium oddzielamy od reszty zbiornika przez wklejenie szyby. Powstałą w ten sposób komorę filtracyjną dzielimy na mniejsze segmenty kilkoma przegródkami, o szerokości nieco mniejszej niż szerokość komory, tak by między przegródką a ścianką komory była szpara umożliwiająca przepływ wody. W jednym z górnych rogów szyby oddzielającej komorę od reszty akwarium robimy przelew, a przy tylnej ścianie montujemy pompę turbinową, która tłoczy wodę z filtra z powrotem do akwarium. To, czym wypełnimy powstałą w ten sposób komorę filtracyjną zależy wyłącznie od naszej własnej inwencji.

Pomiar szyb na filtr panelowy

Grzesiek na początek wszystko dokładnie zmierzył

Kilka faktów – oba akwaria Oli mają wymiary 150 x 50 x 40 cm, szerokość komory filtracyjnej w obu przypadkach wynosi 12 cm. W każdej komorze znajdują się trzy przegródki, a obieg wody wymuszany jest przez głowicę od filtra AquaSzut Senior Bio 1000, o wydajności do 1000 l/h.

Przycinanie szyb na filtr panelowy

Przy cięciu szyb było trochę stresu, czy pęknie równo…?

Wklejanie szyb w gotowe akwaria odbyło się któregoś wieczoru, a połączone zostało z bardzo sympatyczną imprezą w akwarystycznym gronie. Wszystko zaczęło się od przycinania odpowiednich kawałków szyb, która to czynność wykonywana była na podłodze pokoju, na kilku rozłożonych płachtach papieru. Trudność sprawiły zwłaszcza oba przelewy, których wycięcie wymagało delikatnego opukiwania zarysowanej diamentem szyby.

Przycinanie szyb na filtr panelowy

Najtrudniejsze było wycięcie przelewów

Ale wszystko udało się wyciąć bez problemów, a na dodatek dwa koty Oli, pomimo trudnej do opanowania ciekawości, nie wlazły na żaden odłamek szkła i nie zrobiły sobie krzywdy. Po wycięciu fragmenty szyby zostały dokładnie oszlifowane na krawędziach. Przyznam szczerze, że gdy zobaczyłem, jak pierwszy fragment świeżo przyciętej i oszlifowanej szyby, obsmarowany silikonem, ląduje w pięknym, estetycznie wykonanym akwarium, zwątpiłem w sensowność całej tej imprezy. Szkoda mi było tych ładnych zbiorników.

Okazało się jednak, że wklejenie kilku szyb nie oznacza wcale zasmarowania całego akwarium silikonem. Najpierw wklejone zostały szyby oddzielające komorę filtra od reszty akwarium, a potem przegródki komory. Na przelew można nakleić fragment kratki od filtra podżwirowego, tak aby uniemożliwić rybom przepłynięcie do komory. Całość po zaschnięciu kleju wyglądała naprawdę nieźle, a po rozwiązaniu problemu z odprowadzaniem wody z komory (na wylot pompy turbinowej należało założyć specjalnie w tym celu powyginaną nad płomieniem rurkę PCV), oraz po podjęciu decyzji o rodzaju wkładu filtracyjnego (w przypadku Oli będzie to wata perlonowa i gąbka), można było zacząć się zastanawiać nad odpaleniem zbiorników.

Wklejanie filtra panelowego

Widok na szybę oddzielającą komorę filtracyjną od akwarium

Zalety tak zorganizowanego systemu filtracji są oczywiste: uniemożliwienie kotom dłubania przy kablach i wężach, które nieodłącznie wiążą się z filtrami kubełkowymi; oszczędność energii – pompa turbinowa od filtra Senior Bio 1000 ma moc 13 W, podczas gdy odpowiedni do akwarium o pojemności 300 litrów kubełek, np. Eheim 2217, ma moc 20 W; pojemność komory filtracyjnej o szerokości 12 cm, w akwarium o boku 50 x 40 cm, wynosi 24 litry, a nie 6 litrów, jak w przypadku wspomnianego Eheima 2217; nie jest możliwe rozlanie się wody, ponieważ cała filtracja odbywa się wewnątrz akwarium; cena takiego rozwiązania stanowi niewielki ułamek ceny dowolnego filtra kubełkowego o odpowiedniej mocy.

Filtr panelowy w akwarium

Filtr panelowy w pełnej okazałości

Jedyna zaś wada jest taka, że zabieramy sobie trochę objętości akwarium, którą można by przeznaczyć na wystrój, no i poza tym do pewnego stopnia szpecimy przednią szybę. Ale dla prawdziwego entuzjasty to nie jest problem, poza tym część przedniej szyby z filtrem można po prostu czymś zakleić bądź zasłonić, a wydajność, bezawaryjność i cena takiej filtracji z nawiązką rekompensują ewentualne negatywne doznania estetyczne.

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *