Bezdroża akwarystyki

Marcin Graczyk
fot. Marcin Graczyk

W akwarystyce, jak w każdej z dziedzin życia, mamy do czynienia z wszechogarniającym postępem. Wiele nowinek technicznych i leków, dosłownie na wszystko, wprowadza nowych adeptów akwarystyki w istny labirynt informacji. Niestety pośród urządzeń, chemikaliów i dekoracji spotykanych w sklepach akwarystycznych, o których akwarysta kilkanaście lat temu mógł tylko pomarzyć znaleźć można artykuły szpecące, bezużyteczne, a nawet szkodliwe.

Braki w edukacji akwarystycznej

Akwarium???

Wiedza akwarystyczna to na dzień dzisiejszy w większości przypadków fora akwarystyczne. Zgadzam się z tezą, iż na takich forach jest wiele cennych informacji. Sądzę jednak, że nie powinno się ich traktować jako podstawowego medium. Wyniki takiej edukacji często są opłakane w skutkach. Brak kolejności w zdobywaniu akwarystycznych sprawności doprowadza czasem do śmiesznych wręcz sytuacji. Pewnego razu miałem do czynienia z akwarystą próbującym nabyć w sklepie zoologicznym system do nawożenia CO2 do kuli ze sztucznymi roślinkami…. klient mówił całkiem poważnie…. Bezkrytyczne działania samozwańczych specjalistów w dziedzinie akwarystyki często doprowadza do śmierci pasji u jej zarania.

Akwarium jako gadżet

Nie wszystko, co można kupić w sklepie zoologicznym nadaje się do akwarium.

Nie zgodzę się, że akwarium może stanowić gadżet. Akwarium to kawałek środowiska (z założenia przynajmniej), miejsce, w którym znajdują się zwierzęta posiadające swoje wymagania i posiadające swoje prawa, a nie rekwizyt. Padła rybka w zbiorniku w kształcie kuli z kryształkami na dnie i czaszką w tle zamęczona przez „hodowcę” nie budzi takich emocji jak np. okrutnie potraktowany pies, kot czy chomik, a przecież to takie samo okrucieństwo, tyle że skierowane przeciw mniejszej, prymitywniejszej, a przez to bardziej bezbronnej istotce.

Klient kupuje sprzedawca sprzedaje

Złota rybka pośród roślin to przyjemny widok, ale czy warto ryzykować?

Wydaje się że to oczywiste, że jeśli potrzebujemy czegoś do akwarium to sprzedawca musi nam to sprzedać. Niestety częstym zjawiskiem jest początkujący akwarysta nie zdający sobie sprawy czego żąda. Świeżo upieczony opiekun rybek i roślinek decyzję podejmuje w trakcie zwiedzania sklepu, w międzyczasie dowiaduje się że rybki trzeba karmić, a roślinki potrzebują światła, a wodę to nawet trzeba filtrować… (kiedyś trafiła do sklepu pani, która po dwóch miesiącach opieki nad welonkami dokonała „odkrycia” że rybki w akwarium trzeba karmić). Zgadzam się z opinią, że akwarium może stanowić podwodny ogród; nie może jednak stanowić czegoś na podobieństwo kompozycji ze świeżych ciętych kwiatów, które wyrzuca się po kilku dniach, kiedy zwiędną zostawiając wazon i kupując nowe.

Wojny

Rozbiegane oczy ogarniętego szałem fascynacji „neopasjonaty” popychają go często do zakupów graniczących ze zdrowym rozsądkiem. Zestawienia gatunków w pierwszych akwariach często prowadzą do wojen między mieszkańcami szklanego świata i szeroko zakrojonych sporów między poprzednim i obecnym właścicielem rybek. Do rzadkości nie należą pyszczaki z neonkami i skalarami, skalary w kuli… glonojad i kirysek ze złotą rybką w słoikopodobnym zbiorniku to już prawie standard. Problem dotyczy nie tylko ryb. Często sukcesem jest jeśli nowy akwarysta uświadomi sobie, że sztuczne roślinki w kolorze fosforyzujacej zieleni, zamek i żwirek szklany w kolorze różowym to jednak nie to… Tu następuje kolejny etap pt. „rośliny prawdzie”. Znowu góra dylematów, pytań których niestety początkujący akwarysta z zasobnym portfelem nie zadaje. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się takie „wodne rarytasy” jak fittonia, zroślicha, papirus, difenbachia.

Fittonia to jedna z częściej sprzedawanych roślin nie nadających się do akwarium.

Niestety zakup gnije po maksymalnie kilkunastu dniach i akwarysta wybiera jedną z trzech dróg: rezygnuje z akwarystyki na rzecz chomika, rezygnuje z żywych roślinek lub wybiera inne roślinki dokładnie wypytując sprzedawcę czego wymagają. Ostatnia opcja, mimo że najbardziej właściwa też często wiąże się z ryzykiem (pomijam fachowość porady). Rośliny sprzedawane w sklepach często hodowane są emersyjnie (wynurzone w dużej wilgotności), co wiąże się z faktem, że muszą się przyzwyczaić do życia pod wodą albo choć trochę przebudować swój organizm. Wiąże się z gubieniem liści i gorszym wyglądem przez jakiś czas (niestety najczęściej akwaryści nie mają wrodzonej cierpliwości, to raczej cecha której nabywają wraz ze stażem).

Choroby

Kolejnym problemem nowych akwarystów jest problem dolegliwości na jakie narażeni są mieszkańcy podwodnego świata. Większość chorób i pasożytów trafia do akwarium wraz z nowymi jego mieszkańcami, należy więc dokładnie przyjrzeć się każdej nowo zakupionej rybie. Niestety kwarantanna w sklepach zoologicznych w specjalnie przygotowanym w tym celu zbiorniku to już przeszłość… Najczęściej ryby trafiają natychmiast do zbiornika. Producenci środków uzdatniających wodę podają czasem informacje, że środek natychmiast uzdatnia na tyle wodę że oczywistym jest iż w braku aklimatyzacji niema nic zdrożnego. W najlepszym wypadku grozi to znacznym spadkiem odporności nowo nabytych zwierząt; w najgorszym kończy się ich śmiercią. Kolejne drogi zakażenia to pokarmy, dekoracje i rośliny. Pokarmy zazwyczaj stosowane to mrożonki lub mocno przetworzone płatki, granulaty itp. zazwyczaj nie niosą większego ryzyka jeśli stosuje się je nie przekarmiając ryb. Dobrze gdy akwarysta wie czym dany gatunek się żywi (trofeusów nie karmi się ochotką mimo że chętnie ją zjadają). O wiele większym ryzykiem dla akwarium jest zakup dekoracji i roślin ze sklepowych zbiorników, w których znajdowały się lub znajdują ryby. Naprawdę nie wiadomo co czai się w roślince kiedy w sąsiedztwie pływała złota rybka…

Jeśli wytrzyma w kubeczku to czemu nie w kuli…

Kilka słów na koniec
Być może wielu z Was zastanawia się dlaczego piszę o rzeczach tak oczywistych… Niestety odnoszę wrażenie że ciągle zbyt mało mówi się na poruszony przeze mnie temat. Mam też nadzieję, że na artykuł ten trafi choć jeden przyszły akwarysta i nie popełni tak często powielanych błędów. Przepraszam jeśli uraziłem jakiegokolwiek producenta produkującego zabawki do akwariów i mam nadzieję że skłoniłem do refleksji.

Leave A Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *